.
- powiedzaaaaa
- 28 kwi 2019
- 2 minut(y) czytania
Jak tam? Ciężko w pracy? Posłuchajcie co słychać na poczcie. W gminie #1 z 3 listonoszy nie ma nikogo - nikt tam nie jeździ. W gminie #2 z 4 listonoszy zostało dwóch, przy czym jeden został przerzucony do gminy #1, więc mamy po jednym listonoszu na gminę. W gminie #3 komplet - 4 na 4, więc 1 został przerzucony do gminy #2. Żebyście zrozumieli powagę tragedii - listonosz przerzucony na obcy rejon, w którym nigdy nie był jest bardzo nieefektywny, a nawet gdyby był efektywny, to dwóch listonoszy nigdy nie ogarnie roboty czterech, a tym bardziej jeden roboty trzech. Reasumując zamiast 11 listonoszy, po owych gminach jeździ ich 6-ściu, więc niemal o połowę mniej, a zaległości tyle, że już dawno tyle nie było. Urzędy gmin przestały dostawać korespondencję, więc postanowiły same po nią przyjeżdżać - tylko po co skoro nie ma kto przejrzeć worków i wyciągnąć z nich listy? "Tylko błagam - mówi naczelniczka - nie idźcie na zwolnienia". Płatne soboty dogadane z dyrektorem - kto może i chce niech przychodzi i wywozi.
- Pan chce przyjść w sobotę? - pyta mnie szefowa.
- Nie chcę - odpowiadam z przekąsem, bo wali mnie, co przełożona pomyśli o moim zaangażowaniu w pracę, lojalność wobec firmy i inne takie tam bzdury czy... wartości, które dla mnie nic nie znaczą.
Ja mam w dupie zaległości, jestem przyzwyczajony do pocztowego burdelu i zwisają mi te wieczne kryzysowe sytuacje tej śmiesznej firmy. Heh, ile już razy widziałem takie całe pokoje pełne listów... Kilka lat temu bym się przejmował, denerwował, frustrował, pisał do związków zawodowych, buntował się... Dzisiaj mnie to nawet nie irytuje. Na poczcie się nigdy nic nie zmieni i nie ma co walczyć z wiatrakami. Mam duże poczucie humoru i swój świat we łbie, a problemy poczty są jej problemami - zaglądam na nią jakby po drodze, spędzam tam kilka godzin i wracam do Korei. Drama #65 "Father is strange":

powiedzaaaaa, sobota, 10 marca 2018
Comments