.
- powiedzaaaaa
- 28 kwi 2019
- 1 minut(y) czytania
I po świętach. Parę dni zapierdalania, sprzątania, mycia łazienek, mielenia maków, po czym nawpierdalasz się 2 dni i do roboty. Czas spędzony w gronie rodziny..., po którym to czasie masz tej rodziny serdecznie dosyć, bo mnie wkurwiają prawie wszyscy. Starczy mi tych spotkań na co najmniej miesiąc i bardzo dobrze. Wracam do samotni, knucia planów podbicia świata, sekretnego życia, tajemnych nawyków i planu dnia napiętego i dopracowanego z dokładnością do 15 minut, choć z zewnątrz wszyscy myślą, że jak nie mam kobity i dzieci, to się strasznie nudzę i marnuję życie, a oni są taaacy spełnieni, bo podcierają komuś dupę 10 razy dziennie. Wracając do świąt, 2 dni zmarnowane na pierdoleniu o głupotach, że ktoś, coś, komuś (nazywane podtrzymywaniem więzi rodzinnych) zamiast robieniu tego, na co ma się ochotę. 2 dni żarcia niezdrowych potraw i picia wódki, choć w mojej rodzinie same mięczaki i nawet pić z kim nie ma, więc dziś ledwo 0,5l poszło... na wszystkich. Ech, życie krótkie, tragiczne, radości w nim mało i jeszcze na każdym kroku mu ją odbierają. I możesz się wzbijać na wyżyny dobroci i tolerancji, ale to zawsze będzie wspinaczka okupiona zbyt dużym wysiłkiem.
powiedzaaaaa, wtorek, 25 grudnia 2018
Comments