i czon szip czil nion - rok 2017
- powiedzaaaaa
- 28 kwi 2019
- 3 minut(y) czytania
Wypada podsumować rok.
Antybiotyków wziętych - od chuja
Efektów z brania antybiotyków - żadnych
Alkoholu wypitego - o wiele za mało przez jebane antybiotyki
Wizyt u prostytutki i sexu - 1
Mieszkań zakupionych - 1O
dbytych rozmów kwalifikacyjnych do nowej roboty - 1
Przejrzanych słowników koreańsko-angielskich - 1
Obejrzanych k-dram - dużo, obecnie serial #59: "Reunited Worlds"
Reasumując, w roku 2017 w życiu moim wydarzyło się 8 rzeczy, a w zasadzie 5. Wow. Rowijając poniektóre punkty.
Wizyta u dziwki, jakoś w wakacje była nieco rozczarowująca i pewnie nie prędko ją powtórzę. Kompletnie beznamiętne dymanie się z obcą, byle jaką babą, dla której fiut między nogami jest jak zmywanie naczyń nie daje żadnej satyfkacji. Niestety pewnie do końca życia zapadnie mi w pamięci jej wschodni akcent i opowieści, jak to kiedyś obciągała mafiozie na Sycylii, a "ta torebka jest z prawdziwej skóry".
Jakieś 2 tygodnie temu przepuściłem oszczędności na swoje pierwsze mieszkanie... i nie zamierzam w nim mieszkać. To mieszkanie to lokata i za rok będzie warte parę tysięcy więcej, a w międzyczasie jakiś wynajem bądź wyprowadzka mamy.
Parę dni temu skończył się nabór na protokolanta w lokalnym sądzie. Nie dostałem się, ale wali mnie to. Biorąc udział w owych rozmowach kwalifikacyjnych rozjebała mnie atmosfera spod drzwi wejściowych, jakby wyjęta z egzaminów na filologii - ja, banda bab i jeden pizduś z głosem misia pluszowego srający w majtki ze stresu, opowiadające sobie, jak to nie mogły spać w nocy i zlatujące się jak kury na każde otwarcie drzwi, by spytać poprzednika "o co pytali"? Jak ja nienawidzę takiej atmosfery. Czy fakt, że znaleźliśmy się w jednym miejscu w tym samym celu oznacza, że zaraz musimy ze sobą rozmawiać? Nie obchodzi mnie kim są osoby, których więcej nie spotkam. Dobrze, że miałem co załatwiać na mieście, to wyszedłem z sądu, wróciłem za pół godziny, odczekałem jeszcze 10 minut i po krzyku.
W kolejkach w PGE spędziłem ostatnio z godzinę, rozumiejąc, że przede mną jest z 15 osób i nic się na to nie poradzi. Jak to jest, że ludzie urodzeni w PRLu nie potrafią cierpliwie czekać w kolejkach tylko w kółko na głos wyrażają swoje niezadowolenie? To taki PRLowski nawyk, że jak się zejdzie dwóch Polaków, to sobie ponarzekają? Zawsze znajdą się takie kurwy, których stękania wszyscy inni muszą wysłuchiwać. Ludzie, nie stękajcie publicznie, w realu. Życie to wojna - wyobrażacie sobie siedzieć w okopach wśród wiecznie narzekających i jęczących ludzi? "Ja chcę do domu", "zabiją nas", "uciekajmy". Morale trzeba sobie wzajemnie podnosić - inaczej jest tylko gorzej. Od stękania są blogi. Kurwa, wyrżnąłbym połowę tego gównianego narodu.
Choinki w tym roku nie było i nie ma. Walić święta, Boga nie ma - szkoda, że nie ma już tych mitologicznych, wówczas święta byłyby co tydzień - dziś Zeusa, za tydzień Posejdona, itd. Idę uczyć się języka. Jutro kolejny bezsensowny rok, którego pierwszą połowę znowu spędzę na detoxie. Zajebiście.
A właśnie, co więksi debile chcą zakazania strzelania i hałasowania fajerwerkami, bo psy się boją. A jak psy hałasują cały rok, prując ryje dzień i noc, to jest ok? Proponuję zastrzelić psy i będzie spokój. Koty też wyłapać, zastrzelić i zrobić z nich rękawiczki, inaczej dalej będą się szwędać jak zombie, płodzić na potęgę i wpadać pod samochody. Nie ma dnia, żebym nie spotkał zwłok jakiegoś kocura na drodze. Jeśli przestać strzelać fajerwerkami, to dlatego, że nie ma w nich nic ładnego, a nie dla kundli.
Artysta roku: Sam Kim
powiedzaaaaa, niedziela, 31 grudnia 2017
Comments