top of page

O październiku i trochę wrześniu

  • powiedzaaaaa
  • 28 kwi 2019
  • 1 minut(y) czytania

Czym było moje życie w ostatnim miesiącu? Co wyróżniło ten miesiąc? Jakieś 50 meczów tenisa i sake, które smakowało jak woda z tekturą albo rozcieńczony bimber. Taki był październik 2018 - tenis i sake. Parę zwycięstw z Qiang Wang, parę porażek, parę turniejów, w tym ten w Hong Kongu, z kortem położonym pośród wieżowców.



Trochę myśli o bzdurach, o debilach wokół mnie, o kobietach, trochę alkoholu, muzyki, filmów i rzeczy, których nie wyryją na nagrobku. Nie wiadomo jak mija życie, ale zawsze mijało ono bardziej wewnątrz niż na zewnątrz, więcej działo się w środku mnie niż poza nim. Bo poza nim, stagnacja, nuda, kilkadziesiąt kilometrów rejonu egzystencji, a wewnątrz podróże przez Atlantyk, szczyty Himalajów i orgie. Zwycięstwa w grach też nie są prawdziwymi triumfami, a dają satysfakcję, więc zachodzi pytanie czy warto żyć naprawdę i co jest prawdą? To co namacalne czy to co we łbie? Czy kochanie kogoś bez wzajemności nie jest miłością? Czy muszę kochać ze wzajemnością by mówić, że kochałem? Trudne pytanie, zadane nie wiem po co, bo w ogóle nie zamierzałem zejść na takie tematy.



powiedzaaaaa, sobota, 03 listopada 2018

 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Muszę zapamiętać:

Jeśli czujesz się samotny, jedź spotkać się z rodziną - szybko najdzie cię ochota na bycie samotnym. powiedzaaaaa, poniedziałek, 1...

 
 
 

Comments


© 2023 by Make Some Noise.

Proudly created with Wix.com

Subskrybuj, jeśli masz nudne życie

albo lubisz czytać o jeszcze bardziej nudnym

Zajebiście, udało ci się...

bottom of page