'Oppa' o opalaniu się
- powiedzaaaaa
- 28 kwi 2019
- 1 minut(y) czytania
Ciepło się robi, więc coraz częściej widuję kobiety opalające się na leżakach. Patrzę na to i myślę sobie, że to całkiem zabawne, bo jak na ironię, opalenizna, która wg tych kobiet ma je upiększyć, koniec końców je oszpeci. W Polsce o szkodliwym działaniu słońca mówi się niemal wyłącznie w kontexcie raka skóry, natomiast w Korei głównie zwraca się uwagę na to, jak słońce przyspiesza proces starzenia się owej skóry. Bo ogólnie mówiąc, słońce niszczy zawarte w skórze pokłady kolagenu odpowiedzialnego m. in. za jej sprężystość, w efekcie skóra wysusza się, marszczy i powstają na niej zmarszczki, nie mówiąc o przebarwieniach, itp. Koreanki więc niczym ognia unikają słońca, noszą parasole, kapelusze czy dżokejki z wielgaśnym daszkiem, a już zawsze, przez cały rok używają kremu z filtrem UV i innymi U.... To w zasadzie główny sekret koreańskiej cery, pomijając inne. Dlatego patrząc na Polki wylegujące się godzinami na słońcu, myśląc o tych milionach Polek, które tego lata pojadą nad morze, żeby po kilka godzin dziennie przyprawić się o nowe zmarszczki, zastanawiam się czy lepiej być opaloną i pomarszczoną czy bledszą, ale mniej pomarszczoną, więc dłużej wyglądającą młodo.
A oto extremum ochrony przed słońcem - Chińczycy na plaży:

powiedzaaaaa, poniedziałek, 22 maja 2017
Comments