top of page

Polska solidność

  • powiedzaaaaa
  • 28 kwi 2019
  • 2 minut(y) czytania

Wchodzę w definicję "dziechty" w niejakim "Miejskim słowniku slangu i mowy potocznej", a tam dopisek: "Słowo szczególnie rozpowszechnione w Pabianicach". Chyba wiem dlaczego.


Od ponad roku chodzę po fryzjerach, pokazuje wszystkim to samo zdjecie i nikt nie potrafi mnie ściąć tak jak na zdjęciu, za to wszyscy popełniają te same błędy, jakby nie dostrzegali różnic między tym, co na zdjęciu, a tym co robią. Grzywkę zawsze zetną o kilka centymetrów za dużo, a boki i potylicę zawsze wygolą zbyt wysoko przez co wychodzę od nich z taką typowo męską fryzurą, bo innej to oni chyba zrobić nie potrafią, choć każdy z tych pedałów i idiotek ma na ścianie po 20 certyfikatów - chyba rozdają je za samo przyjście na te ich szkolenia.


Podczas remontu kuchni przyjeżdżał do mnie elektryk. Mówię "przyjeżdżał", bo to Polak, więc jak każdy polski fachowiec ma nabrane 10 klientów i u każdego z nich pojawia się raz na kilka dni. Robotę na kilka godzin rozłożył na 4 tygodnie. Nie zrezygnowałem z niego tylko dlatego, że choć zajmie mu to 4 tygodnie, to wykona robotę - z innym polskim elektrykiem może być już różnie.


Zamówiliśmy stół z krzesłami do kuchni. Po 3 tygodniach przywieźli stół z blatem w odcieniu zupełnie innym niż zamawialiśmy - to nie w Polsce, żeby zamówić, zapłacić, odczekać i dostać to, co się zamówiło. Będą zamieniać.


Żaluzje też zamówiłem. Po 2 tygodniach dzwonią, że mam do odbioru. Przyjeżdżam i słyszę "o, kurcze, zapomnieli mi podrzucić - przywiozę panu w poniedziałek". Minął poniedziałek, wtorek i nikogo nie ma. Jadę do nich w środę, facet ściemnia, że niby dzwonił do mnie na numer, który nie jest moim numerem: "może coś pokręciłem". Daje mi żaluzje, otwieram je w domu i widzę, że nie takie, jak zamawiałem...


Brata przyjęto do pracy w urzędzie bez żadnego doświadczenia... i nie ma nikogo, kto w takim wypadku powinien go wprowadzić w pracę. Rzucili go do biurka z miesięcznymi zaległościami, stertą papierów... i niech się sam zorientuje, o co chodzi. Ten kraj jest nienormalny, jak Boga nie kocham.


O tym, co się dzieje na poczcie, nie trzeba nawet mówić.


Polska bylejakość, burdel i rozpierdol w każdym aspekcie życia. Taki naród. 40 milionów ćwoków i raz na kiedy Kopernik. Weźmy mojego sąsiada - debil wsadził modrzewia pół metra od płotu. Pewnie blokers głupi nie wie, że to drzewo osiągnie 40 metrów, za parę lat rozjebie płot, a koniec konców sąsiad i tak je zetnie zrozumiawszy wreszcie, że tak duże drzewo zajmie połowę jego małego podwórka.


A u mego najemcy wyciek spod brodzika. Rozebraliśmy brodzik, patrzymy na syfon i od razu widać, że "nasi tu byli". Nasi czyli Polacy, który wiecznie coś paprzą, przerabiają i kombinują półśrodkami, żeby "jakoś tam było", robiąc wszystko na odpierdal. Syfon pęknięty i ewidentnie sklejany silikonem. Ten naród zawsze będzie dziechcił. Tu same dziechciarze, zadowolone z siebie, że wyruchali wszystkich dookoła. Macie już przed oczami ten uśmieszek Polaka, nie? Znacie to.



powiedzaaaaa, niedziela, 25 marca 2018

 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Muszę zapamiętać:

Jeśli czujesz się samotny, jedź spotkać się z rodziną - szybko najdzie cię ochota na bycie samotnym. powiedzaaaaa, poniedziałek, 1...

 
 
 

댓글


© 2023 by Make Some Noise.

Proudly created with Wix.com

Subskrybuj, jeśli masz nudne życie

albo lubisz czytać o jeszcze bardziej nudnym

Zajebiście, udało ci się...

bottom of page