Telefon
- powiedzaaaaa
- 28 kwi 2019
- 2 minut(y) czytania
31 grudnia 2017 roku pisałem o tym, że brałem udział w naborze na protokolanta sądowego. Ostatnie pytanie pani, której nie pamiętam, brzmiało "czy będzie Pan zainteresowany tym stanowiskiem w przyszłości, czy mamy się do Pana odzywać w tej sprawie w razie czego?" Rzecz jasna, odpowiedziałem twierdząco, nie wiedząc, że każde "tak" ma swoje konsekwencje. Jakież było moje zdziwienie (ale wyświechtany zwrot), gdy dziś w okolicach godz. 12-tej odebrałem telefon z owego sądu i usłyszałem propozycję pracy na stanowisku owego protokolanta z umową na okres 3 lat... Ot tak... Dzwonią, zapada cisza i pani czeka na odpowiedź czy biorę tę robotę czy nie, jakbym miał tylko wybrać "musztarda czy ketchup" do hot-doga...
- A o jakiej pensji mówimy? - pytam.
- Jeszcze nie wiemy, bo to praca od stycznia i... (coś tam o ministerstwie)..., ale na pewno przynajmniej minimalne wynagrodzenie czyli 2100 zł.
Pytanie więc brzmi: BYĆ czy MIEĆ.
BYĆ powabnym urzędnikiem w sweterku i skórzanych bucikach, przechadzającym się po korytarzach sądowych z plikiem jakże ważnych dokumentów w dłoniach, by móc chwalić się wszem i wobec, że "pracuję w sądzie", dostając na wejściu 5 punktów u samic - czy BYĆ w dalszym ciągu listonoszem, stojącym w drabinie społecznej na tym samym szczeblu co sprzątaczka, śmieciarz i szambelan?
MIEĆ minimalne wynagrodzenie czyli na rękę jakieś 1600 zł i sumiennie wykonywać odpowiedzialną i zapewne drętwą jak chuj robotę całe lata w oczekiwaniu na podwojenie tej mizernej pensji czy MIEĆ tę kwotę już teraz, mając wszystko w dupie i ból lewej nogi?
Jak zwykle zły timing. Gdyby zaproponowali mi tę robotę 12 miesięcy temu, gdy rozważałem odejście z poczty, wówczas wziąłbym ją w ciemno, bo wówczas chciałem być kimś - dziś (być może chwilowo) nie przeszkadza mi bycie nikim, bo już brat przetransformował się z ciężarówki na urzędnika i wyszedł mu z tego zapierdol, odpowiedzialność, chujowa atmosfera pracy wśród biurew i mizerna pensja. Ja w chwili obecnej nie czuję potrzeby zmiany czegokolwiek, ale chwile są ulotne, a potrzeby zmienne, a szanse pracy w sądzie jednorazowe i przed oczami mam wszystkie błędy zawodowe, popełnione przez mojego dziadka, potem ojca, przez które urabiali sobie oni łapy po pachy do końca życia.
Pozostają pytania z potylicy: czy listonosz to wszystko kim będziesz? Czy tylko na to cię stać?
Pierdolony prestiż człowieka, jak ordery na klacie i logo na butach - określa twoją wartość i pozycję w stadzie, czy tego chcesz czy nie.
powiedzaaaaa, czwartek, 15 listopada 2018
Comments