Thuggin'
- powiedzaaaaa
- 28 kwi 2019
- 2 minut(y) czytania
A a propos poczty: w ostatnich dniach wszcząłem kolejny, już chyba piąty w mojej karierze mini strajk na poczcie. 2 lata pracy za siebie i jeszcze kogoś to chyba dobry powód, by pisemnie odmówić swojemu zwierzchnikowi wykonania polecenia służbowego argumentując to "rażącym zaniedbaniem ze strony przełożonych" i "nieudolnym zarządzaniem urzędem".
Od 3 miesięcy apelujemy o zatrudnienie nowego pracownika w celu zastępstwa kolegi, który z powodu nowotworu jest nieobecny i... nic, bo jak to zawsze powtarzam - na poczcie nikogo nic nie obchodzi. Zaległości w omawianym rejonie na dzień dzisiejszy są, lekko mówiąc, duże. W ramach kary za niesubordynację, jutro pracuję na owym rejonie - naiwna kierowniczka (która, rzecz jasna, nie ma zielonego pojęcia o tej robocie) myśli, że w/w zaległości da się usunąć w ciągu jednego dnia. Well, nie da się. Potrzeba co najmniej tygodnia, bo przecież codziennie dochodzą nowe przesyłki. Kto zrobi mój rejon, gdy mnie nie będzie? Nikt. Po tygodniu nieobecności mój rejon będzie wyglądał jak ten, na który wybieram się jutro. Nieudolność kadry kierowniczej mojego urzędu jest godna podziwu.
Moje plany na jutro - coś tam, coś tam, żeby się nie narobić za dużo i do domu. I tak przez najbliższy tydzień, aż panie kierowniczki, naczelniczki i inne pizdy zrozumieją, że bez dodatkowego człowieka porządku nie będzie.
Ja chyba jestem odporny psychicznie, bo mam na takie ciągłe firmowe kłótnie, pisma, odmowy, lekki mobbing, szantaże, szantażyki, gry emocji, wyzysk, chaos, nieład i burdel kompletnie wyjebane.
Na takie klimaty od razu przychodzą mi do głowy kawałki z pierwszych dwóch płyt 2Paca, na których zjebał on chyba wszystko, co można było od sądownictwa, prokuratury, policji, CIA, FBI, prezydenta Busha... Powinni puszczać takie kawałki przez radiowęzeł na poczcie:
powiedzaaaaa, środa, 09 listopada 2016
Komentáře