Wyrosłem z lata
- powiedzaaaaa
- 28 kwi 2019
- 1 minut(y) czytania
Nie mam dużo czasu na pisanie, więc powiem tylko, że z upałów wyrosłem już ładnych kilka lat temu i są mi one do srania potrzebne. Jako dziecko pragnąłem upałów, bo kojarzyły mi się z wakacjami i kąpaniem w rzece. Dziś nie mam wakacji ani rzeki zaś lato spędzam w pracy na dworzu, gdzie upały są skaraniem boskim o wieeele gorszym od mrozów (zawsze powtarzam, ze wolę pracować zimą niż latem). W moim pieprzonym aucie, do którego, fani klimy, drzwi jestem zmuszony otwierać co kilkanaście sekund temperatura sięga 50 stopni i dopiero wyjście z niego na dwór, na 30 stopni w cieniu przynosi mi chwilowa ulgę. Nie wiem czemu media, informacje o upałach przekazują z taką radością, skoro owe upały nie niosą ze sobą żadnych dobrodziejstw, co najwyżej szkody w postaci zagrożeń pożarowych lasów, omdleń, udarów i ataków serca wśród osób starszych i nietylko oraz ogromnego zużycia wody do nawadniania ludzi i trawników, bez których Polacy nie byliby Polakami. Do tego, gdzie nie pójdziesz, wszyscy są zmęczeni, upoceni i śmierdzą. Ci, którzy cieszą się z upałów, w rzeczywistości mają z nimi gówno wspólnego i widują je jedynie zza okna klimatyzowanych pomieszczeń i samochodów. To jak z deszczem - fajnie się na niego patrzy... z mieszkania. Wyjdźcie na słońce i stójcie w nim godzinę, dwie, trzy, cztery... albo lepiej - pracujcie w nim.
Osobiście byłem bardzo zadowolony z dotychczasowej nijakiej pogody z temp. ok. 20 stopni i niższej - najchętniej wprowadziłbym drugą wiosnę zamiast lata. Wiosna, wiosna, jesień, zima. Zimę też bym wypierdolił, nawiasem mówiąc.
powiedzaaaaa, środa, 19 lipca 2017
Comentários