2 Live & Die in PCE
- powiedzaaaaa
- 17 wrz 2020
- 1 minut(y) czytania
Dziś jechałem autem, słuchając m.in. "Thug Passion" i "2 Live & Die in LA" Paca. Pogoda była dość słoneczna, więc wiadomo - ostatnie dni, by powozić się z muzyką - szyba w dół i volume głośniej, by to gówniane społeczeństwo wiedziało, że są jeszcze ludzie, którzy słuchają czegoś innego niż disco polo czy gówna, które akurat grają w radiu. Niestety nikt się nie obejrzał, bo jak już wspomniałem, to gówniane społeczeństwo, które tylko gówno wyczuje. Tak czy inaczej, jadąc tak, byłem całkiem szczęśliwy i pomyślałem sobie nawet, że warto było się urodzić. Tak, czułem się lepszy.
PS. Swoją drogą, to wręcz niemożliwe jest usłyszeć jakiegoś hip-hopowego klasyka z czyjegoś auta. Nigdy mi się to nie przydarzyło, a szkoda, bo byłbym w ciężkim szoku. Dobrze, że to gówniane miasto ma mnie. Jeśli usłyszycie w Pabianicach hip-hop z lat 90-tych z czyjegoś samochodu, jakieś "Death Certificate" Ica Cuba, itp., to bankowo będę to ja - możecie strzelać, zginę na rogu Kilińskiego i św. Jana.
powiedzaaaaa, czwartek 17 września 2020r.
Comments