top of page

...

  • powiedzaaaaa
  • 27 kwi 2019
  • 3 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 31 paź 2020


Wywalczyłem sobie 2 tygodnie urlopu, bo przecież z roku 2014 miałem jeszcze 22 dni (z 26), więc ponad 4 tygodnie wolnego.

Po tygodniu już mnie wezwali z powrotem, bo nie dają rady. Norma. Jak zresztą mają dawać skoro, gdy ja waliłem konia na urlopie, zarząd pierdolonej Poczty Polskiej przeniósł jednego listonosza do innego miasta, zostawiając w urzędzie zaledwie dwóch?

I tyle z urlopu. I jak zwykle to pracownikom najniższego szczebla ma zależeć na tym, by urząd funkcjonował, bo przecież "góry" to kompletnie nic nie obchodzi, że nie ma ludzi do roboty. Przy czym służba doręczeń to nie robota biurowa, że "jak się obrobię ze swoim, to zrobię robotę Asi, a jak się nie obrobię, to zostawię na kiedy indziej". U nas dostajesz 100 poleconych, 20 paczek, 30 emerytur, paręset listów i jeśli nie rozwieziesz ich dzisiaj, to jutro będziesz miał 200 poleconych, 40 paczek... A przełożeni (wraz z klientami) oczekują od ciebie terminowości. W międzyczasie przysyłają jakiegoś menagera od Banku Pocztowego i ten suszy ci łeb, że w ostatnim miesiącu nie załatwiłeś klienta na kredyt czy ubezpieczenie samochodu w MTU.

Ta firma jest chora. Czuję się jak niewolnik w starożytnym Egipcie. Budujemy piramidę dla dyrektora.

Gorzej zarządzanej firmy nie ma w całej jebanej Polsce (może poza górnikami i PKP). Koleżanka w ciągu 2 lat miała 10 razy zmieniany wymiar czasu pracy. Ja w ciągu trzech lat bodaj 6 razy, przy czym wciąż nie mam pełnego. Z roku na rok jednak, zmniejszają nam obsadę, zwiększając tym samym rejon i w chwili obecnej rejon mam 2 x większy niż 3 lata temu - 3 lata temu listonoszy było 5, dziś jest 3. A czy zmniejszyła się ilość korespondencji w związku z pojawieniem się konkurencyjnych firm? Czy ja mam mniej roboty? Nie. Zmniejszyła się jedynie ilość listów zwykłych, co dla mnie nie jest żadnym ułatwieniem, bo co za różnica czy wrzucę do Waszej skrzynki 1 czy 10 listów? Żadna. Kosztuje mnie to tyle samo ruchów. Liczy się ilość domów, nie ilość listów - wrzucić 10 listów do 1 skrzynki, to nie to samo, co wrzucić po 1 liście do 10 skrzynek. Ilość domów podwoiła się. Kiedyś miałem z 500 domów, jeszcze tydzień temu ok. 700 domów - teraz będzie z 900, może 1000. Do tego ilość paczek wzrosła niemal dwukrotnie, bo przecież już nawet cement na budowę zamawiacie przez Internet. Warto dodać, że w naszych rejonach nie ma prawie wcale przydrożnych skrzynek grupowych ani bloków - każdy list trzeba doręczać indywidualnie, co dziennie daje kilkaset wyjść z auta.

Koniec końców, ucierpi na tym tylko i wyłącznie klient czyli Wy, bo jestem zbyt wielkim cwaniakiem w swoim fachu bym nie znalazł nowych sposobów na opierdalanie się i jeśli trzeba będzie, to listy doręczać Wam będę raz na 2 tygodnie. Czemu nie? Przecież mnie to jebie. Mnie i każdego, kto przyjdzie na moje miejsce. Przecież nie będę pracował do 20-stej. Jeszcze mnie nie pojebało.

Nie wiem czy pracodawca może w nieskończoność zmieniać pracownikom normy wykonywanej pracy, zmniejszać etaty, zwiększać rejony. Wątpię. Jeśli tak, to za rok będziemy we dwóch. Wiem, że pocztowe związki zawodowe nic z tym nie zrobią, bo jest ich ok. 60-ciu, nie potrafią ustalić jednego stanowiska, przy czym zapewne każdy jego członek bierze w łapę, jak to w postkomunistycznych firmach i pieprzonej Polsce ogólnie.

Ten kraj uczy człowieka wyłącznie oszustwa i kombinatorstwa. Tak tu zawsze było i będzie. Polska nie powinna istnieć. Nikt tak przecież nie wykorzysta Polaka, jak drugi Polak. Za granicą wszyscy o tym wiedzą.

BHP... Żart. Poczta już od 3 lat nie może skończyć kompletowania mojej obowiązkowej odzieży roboczej, którą powinienem dostać od razu na starcie. Co jakiś rok przysyłają mi a to czapkę, a to jakąś kurtkę za dużą o 2 numery, a to buty za wielkie... Spodni wciąż nie mam.

Państwowa Inspekcja Pracy... Jakiś mega żart. Złóż skargę, PIP powiadomi firmę o dniu planowanej kontroli, firma podkręci grzejniki, odeśle do domu Murzynów pracujących na czarno, uzupełni papier toaletowy w kiblu, da nowe rękawiczki i wszystko będzie cacy. PIP odejdzie, ty wylecisz, a grzejniki z powrotem zjadą do 16 stopni, jak to miało miejsce w byłej firmie brata.

A w ofertach pracy wciąż magazynierzy, pracownicy produkcji, pakowacze, roznosiciele ulotek, doradcy ubezpieczeniowi i przedstawiciele handlowi.

Po co mi ten kraj?



powiedzaaaaa, poniedziałek, 19 stycznia 2015

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Listonosz w czasach zarazy #9

7 maja. Chyba powinienem już zostać odizolowany. Dziś się dowiedziałem, że osoby, u których w zeszłym tygodniu byłem z emeryturą już...

 
 
 

Comentários


© 2023 by Make Some Noise.

Proudly created with Wix.com

Subskrybuj, jeśli masz nudne życie

albo lubisz czytać o jeszcze bardziej nudnym

Zajebiście, udało ci się...

bottom of page