Ciepłym moczem
- powiedzaaaaa
- 27 kwi 2019
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 1 maj 2019
Wstaję, jem coś tam siedząc zawinięty w koc, bo w domu chłodno, a w telewizji pokazują mi jakiegoś gogusia, gwiazdę nową, co to pół życia żyje w Londynie, zajada się owocami morza, a do studia przyszedł we włoskich oficerkach pod kolano, bo modne i włoskie, więc fajne niby, choć wygląda w nich jak hitlerowiec. Patrzę na ten cały cyrk, jak to sobie z dzióbków jedzą, śmietankę swoją czując nawzajem i myślę, jakie to kurwa zabawne jest. Ja, człowiek normalny z chlebem, herbatą i kocem babcinym, a tu telewizja od rana pokazuje mi ludzi sukcesu i daje jasno do zrozumienia Polakom, że Wy i Oni to inna liga; że możecie jedynie patrzeć na nich i nigdy na odwrót; że Oni mają swoje ulubione restauracje w Chelsea, a Wy nie macie nawet ulubionego supermarketu, tylko żryta byle ser krojony w plasterki tak cienko, że pod wpływem ciepła każdy z nich skleja się z osobna w jedno wielkie brejowate gówno, które nie sposób oddzielić później nożem. Brzmi to dość przygnębiająco i pachnie frustracją zmarnowanego życia, ale mnie to całkiem śmieszy. Oni bowiem nawołują w kółko do "zabawy dodatkami", czyli zakładania ciekawych pasków do spodni i wydaje się, że to jest dla nich bardzo ważny problem na skalę wręcz światową. Ja natomiast zakładam wełniaki zrobione na drutach przez moją babcię całe lata temu, podziurawione na piętach i jestem gość, bo kroki swe kieruje w stronę pieca, by dokonać aktu zniszczenia tej całej gówno wartej kultury: - Czym dziś palimy? Hmm... "Rozmyślania dominikańskie" z XVI w., no i może jeszcze fragmenty "Flisa" Sebastiana Fabiana Klonowica.
A mówili, że polonistyka mi się do niczego w życiu nie przyda.
powiedzaaaaa, niedziela, 16 października 2011
Comments