top of page

Dyplomatyka i łowy

  • powiedzaaaaa
  • 27 kwi 2019
  • 1 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 31 paź 2020

W sobotę pochlałem. W niedzielę koło 9-ej poszliśmy nad staw, wędkować. Normalnie szlacheckie hulanki jak z "Pana Tadeusza" - zabawa na zamku, łowy, grzybobranie, w międzyczasie świątynia dumania w łazience. Pierwszy raz w życiu byłem na rybach. Nigdy wcześniej nie trzymałem w dłoniach wędki, i to jeszcze cudzej (skojarzenia zbyteczne). Całkiem fajnie było.

Siedzimy tak z kuzynem nad stawem. Kuzyn powiada: - Kurde... Cisza, woda, słoneczko, ptaszki ćwierkają - aż chce się żyć! - Żeby aż tak, to nie... ale całkiem.



powiedzaaaaa, poniedziałek, 09 marca 2015

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Z rejonu: Fragment o Wacku

"(...) Marek prosi mnie na kielicha. W tle Wacek właśnie. Ten od Izaury, miłości szalonej i we wsi największej. Wacek młodzieńcem już był...

 
 
 
Śmierć, samobójstwo i Nygus.blox.pl

Podniecają się w TV tą katastrofą samolotu Lufthansy, jakby naprawdę takie rzeczy kogokolwiek dziwiły, obchodziły, szokowały, wzruszały,...

 
 
 
X, ciąg dalszy sagi 3

Dzień po wysłaniu mejla do "związkowca", siedzę sobie w pracy, układam listy. Wchodzi koleżanka i mówi, żebym podszedł do telefonu -...

 
 
 

Comments


© 2023 by Make Some Noise.

Proudly created with Wix.com

Subskrybuj, jeśli masz nudne życie

albo lubisz czytać o jeszcze bardziej nudnym

Zajebiście, udało ci się...

bottom of page