Niegdyś napisałem setki textów, zrobiłem setki beatów i nagrałem 4 płyty, które po kolei wysyłałem do różnych, różnistych wytwórni, szukając swej szansy czy czegoś. Drukowałem te okładki, pakowałem płyty w listy z bąbelkami. Nikt ich nie chciał. Możliwe, że były chujowe. Możliwe też, że były zajebiste, ale ja nie byłem znajomym znajomego ani nie pokazałem cycków w TV... Niegdyś napisałem scenariusz filmowy i wysłałem go do Jerzego Stuhra i Magdaleny Piekorz. Wiadomo, że nie odpisali. W końcu to życie, a nie film... Niegdyś napisałem kilka opowiadań i nic z nimi nie zrobiłem, bo ile można... Dziś jestem zupełnie wypalony. Dziś, od ponad roku czy chuj wie już ilu, nie potrafię złożyć zwrotki. Wszystko wydaje mi się chujowe, byle jakie, zbyteczne, niepotrzebne. Nie mam chęci, motywacji i nie mam nic do powiedzenia. Pusta kartka najlepiej wyraża moje tak zwane wnętrze, które to "wnętrze" też wydaje mi się nadętym określeniem, bo to przecież tylko parę metrów flaków do robienia gówna. Mam w sobie tylko nienawiść i rozczarowanie. I gdybym miał coś napisać, to tylko stertę wulgaryzmów pod adresem całego świata, ale i to wydaje mi się bezsensowne, bo moja nienawiść i rozczarowanie są małe i gówno warte jak ziarnko piachu na pustyni. Pusta kartka. Bo kogo to obchodzi? I po chuj mam znowu tracić miesiące życia na nagranie czy napisanie czegoś co usłyszy czy przeczyta kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt, może kilkaset osób? I po chuj mi słuchać później, że zajebiste, skoro ja to ich "zajebiste" mogę sobie co najwyżej wrzucić do szuflady, do reszty "zajebistych". Mnie już starczy tych "zajebistych". Już to nie robi na mnie wrażenia. Ja już nie mam 15 lat i czyjeś zdanie mi zwisa. "Jestem w proszku, w rozsypce, wypalony, rozmontowany... Śmiertelnie zmęczony, chociaż niczego w życiu nie dokonałem...". I w zasadzie już się chyba przyzwyczaiłem, bo przestałem próbować. I niech tak będzie. Nawet wam nie wrzucę linka do swych "zajebistych", bo i po co...
powiedzaaaaa, czwartek, 03 maja 2012
Comments