top of page

MacGyver

  • powiedzaaaaa
  • 27 kwi 2019
  • 1 minut(y) czytania

Naprawiałem dziś światła w nowym aucie. Żadne ono tam nowe, ale nieważne. Spięcie jakieś było i wraz z kierunkowskazem zapalało się światło stopu. Odkręciłem, widzę że plastik stopiony, że styki zaśniedziałe. Poczyściłem je, sprawdzam - wciąż źle. Na jednym styku luzy trochę, ale co, kostkę zmieniać? Nie mam przecież innej, a jechać mi się nie chcę. Gapiłem się tak chyba z godzinę, jak debil jakiś, bo ja gówno się znam na tych sprawach. Wreszcie pomysł! Może nie styka przez ten luz? I wtem przypomniał mi się odcinek MacGyvera, gdy Mac owinął bezpiecznik sreberkiem z gumy do żucia, wkręcił i nastała światłość. A co tam! Wziąłem sreberko od czekolady, wetknąłem, złożyłem, sprawdzam - działa! Się uśmiałem.

Przez parę minut moje ego było całkiem wysoko. Teraz już mi przeszło. Po prostu masy nie było.

Grand Imperial Porter na wieczór. Pyszota.



powiedzaaaaa, sobota, 03 marca 2012

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
The X-Files, odcinek 10

"Ano, z moich dzisiejszych relacji z dupami: najpierw jedną wyjebałem z zajęć, druga tak się zestresowała, jak z nią rozmawiałem, że się...

 
 
 

Comments


© 2023 by Make Some Noise.

Proudly created with Wix.com

Subskrybuj, jeśli masz nudne życie

albo lubisz czytać o jeszcze bardziej nudnym

Zajebiście, udało ci się...

bottom of page