Na cześć mych koleżanek serdecznych, dziwek
- powiedzaaaaa
- 27 kwi 2019
- 2 minut(y) czytania
Wśród wąskiego grona ludzi, którzy mi imponują znaleźć można... głównie samych pijaków. Są tam jednak również aktorki porno. (Szukajcie ich po cyckach na wierzchu.) Publiczne pokazywanie genitaliów niby nie powinno budzić u nikogo uznania. Wystawianie pochwy, odbytu i ust na ostrą penetrację niby też nie jest niczym zaszczytnym. Zaszczytu nie przynosi również dożywotnie pozbawienie siebie dobrego imienia, honoru, twarzy itd. Czym więc imponują mi owe gwiazdki porno? Odpowiedź brzmi: Bo czy wiedząc to wszystko, co padło powyżej - mimo wszystko dałabyś ochlapać sobie twarz spermą, a na koniec pomachała z uśmiechem do milionów onanistów i ich penisów sterczących po drugiej stronie lustra? Raczej nie. A te kobitki to robią.
Ileż trzeba odwagi, hartu ducha i odporności psychicznej, ażeby wziąć do ust coś, co jeszcze przed chwilą było blisko naszej okrężnicy i resztek strawionej kolacji? Co prawda, inne źródła mówią, iż to nie odwaga, a głupota je do tego popycha, ale - czyż to nie jedno i to samo? Czyż odwaga z reguły nie przeczy rozsądkowi? Czyż walka 300-stu Spartan przeciwko wielotysięcznej armii Kserksesa nie była tyleż odważna, co głupia?
(Nie ma to jak porównać Leonidasa do Jenny Jameson...)
Imponująca w aktorkach porno jest ich umiejętność bycia ponad zasadami etyki i moralności, ponad pobożnością i pruderią, poza poczuciem wstydu, grzechu, wyrzutami sumienia i całą resztą gówna, które nie pozwala człowiekowi wystawić swej godności na najmniejszy nawet uszczerbek, ludzki osąd, itp. Można by nawet rzec, iż pod wieloma względami ów kobiety są bardziej wyzwolone niż ich koleżanki-feministki, które wolność zastąpiły pracą. Feministki zresztą - nie wiedzieć czemu - na ogół widzą w pornografii skrajny przykład uprzedmiotowienia kobiet przez mężczyzn. Niesłusznie.
Gdyby zbadać to i owo, okazałoby się pewnie, iż wpływ aktorek porno na społeczeństwo jest porównywalny z wynalezieniem mydła. Liczba miłośników Tery Patrick jest prawdopodobnie milion razy większa niż ilość fanów Szekspira. I czyja to wina? Tery, Williama czy ludzi? I czy trzeba z tym walczyć? W końcu, co daje ludziom większą przyjemność - sztuka czy sex, choćby na własną rękę? Nie chodzi mi bynajmniej o to, by cały dzień trzepać kapucyna...
A swoją drogą, jeśli wierzyć niektórym badaczom twórczości Szekspira, to William też w niejeden piec chleb swój wkładał.
Reasumując: - dziwki to odważne ludzie. - odważniejsze ode mnie, Ciebie (drogi onanisto) i Ciebie (jak się mówi na tych, co uprawiają sex z drugim człowiekiem?).
powiedzaaaaa, czwartek, 04 sierpnia 2011
Comments