top of page

Z rejonu: Faux pas

  • powiedzaaaaa
  • 27 kwi 2019
  • 1 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 31 paź 2020


Lepiliśmy dziś z mamą pierogi, więc i wkrótce wchodząc na wasze werandy będę widywał garnki z żarciem i blachy ciast na święta. A ten widok przywodzi mi na myśl scenkę sprzed jakichś 2 lat, na parę dni przed Wielkanocą.

Wchodzę wówczas z rentką do pewnej kobitki i widzę, że na werandzie cała zastawa, ciasta, jajka w majonezie, itp. Zwykle nie zagajam rozmów, bo mi się nie chce, ale wtedy miałem humorek nielichy i wskazując głową żarcie, z pełnym uśmiechem wypaliłem do kobitki  textem:

- Oooo, widzę że na święta już wszystko gotowe!

Kobitka spojrzała na mnie z politowaniem i mówi:

- Ta, święta... Mąż umarł i stypę mamy.

Jakby ktoś płytę zatrzymał. Uśmiech nie na miejscu, text nie na miejscu. Zmiana klimatu. Lepiej trzymać gębę na kłódkę bądź rozpoczynać small talki od stanu ducha równego zeru i w zależności od rozmówcy naginać w odpowiednie tony.

Innym razem to samo. Czasem - rzadko, bo rzadko, ale czasem - rozwala mnie od środka jakaś radość, że nie wiadomo czemu nie mogę zmyć uśmiechu z ryja i przez minutę czy dwie łażę jakbym był pojebany, szczęśliwy albo coś między. No i podchodzę do drzwi klientki, otwiera babka z wnuczką. Mówię z uśmiechem, że polecony do pana Jacka, a ta mi oznajmia, że Jacek wczoraj zginął w wypadku samochodowym. I stoję tak naprzeciw jego matki i dopiero co osieroconej córki i próbuję jakoś z twarzą, tj. bez speszenia, przejść z radości do zadumy...

Wychodzi na to, że ilekroć się uśmiecham, to ktoś umiera.



powiedzaaaaa, czwartek, 18 grudnia 2014

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Z rejonu: XXX

Nie ma to jak rejon. Idę do emeryta z kasą, pukam w drzwi, nikt nie otwiera, więc naciskam klamkę - otwarte. Wchodzę na werandę,...

 
 
 

Comments


© 2023 by Make Some Noise.

Proudly created with Wix.com

Subskrybuj, jeśli masz nudne życie

albo lubisz czytać o jeszcze bardziej nudnym

Zajebiście, udało ci się...

bottom of page