Z rejonu: Starzy ludzie, cz. 6
- powiedzaaaaa
- 27 kwi 2019
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 31 paź 2020
Wchodzę z emeryturą - ile już wpisów rozpocząłem tym zdaniem? Emerytka oczywiście prowadzi mnie do kuchni, bo usiąść trzeba, a jak! Na stole pod ścianą leży list z ZUSu. Uśmiecham się w duchu, bo widząc go już wiem, co się za chwilę stanie; już wiem, po co on tam leży. Leży i czeka. Na mnie, of course. Siadamy. Kobitka mianem wstępu zagaja coś wielce niby zirytowana, że "ślą jej te listy...", ach, wie pan... Mówi tak i wtem sięga po owy list z ZUSu, podtyka mi niemal pod oczy i rzuca "oo, albo to - nie wiem, o co im chodzi". I gdy to mówi, nachyla się lekko, usta otwiera i wygląda jak rybak zarzucający wędkę - weźmie czy nie weźmie? Chodzi o to, że kobitka podtykając mi ten list ma nadzieję, że ja jej ten list wyjmę z koperty, przeczytam i objaśnię, o co się w nim rozchodzi, bo starzy ludzie nic nie rozumieją, a już zwłaszcza słowa pisanego. Nic, kompletnie. Ja oczywiście mam to w dupie, więc mówię "no, nie wiem, czego mogą chcieć" i zaczynam liczyć kasę, a kobita zawiedziona odkłada list na bok.
Norma. Mnie wszyscy o coś proszą, a już stare baby zwłaszcza, bo jak taka widzi młodego faceta, to - jak to baba - myśli sobie, że zagada i a nuż jej głupi chłop jaką robotę odwali. Typowe cwaniactwo samotnych kobiet, wdów, itp. Miesiąc temu odkręcałem jednej kluczem zawór w butli od gazu. Inna kilka dni temu chciała bym ją podwiózł do domu i pomógł z licznikiem od prądu. O co chodziło dokładnie nie wiem, bo się kompletnie wysłowić nie mogła. Jeszcze inna prosiła mnie o pomoc przy jej samochodzie, bo odpalić nie chciał. "Odpali mi pan z przewodów?" Żeby one chociaż młode były i chciały podziękować w inny sposób niż zwykłym "dziękuję". Gdyby tak mi kiedy chociaż ręką zrobiły czy coś... Ja tych "dziękuję" słucham codziennie i do srania mi nowe potrzebne.
Wracając do emerytki i jej listu z ZUSu. Wypłacam jej kasę, a ta mi zaczyna kablować na męża, że mu się trochę w głowie polepszyło i już się zabić nie chce. Dżizys Krajst, co mnie to obchodzi? Jak dla mnie, to on może dyndać w pokoju obok, gdy będę ci kasę wypłacał. W zasadzie to by chociaż ciekawe było... Jak w ogóle można obcym ludziom opowiadać takie intymne sprawy małżonka? Przecież on na pewno nie chce, by listonosz o tym wiedział. Nic dziwnego, że się chłop chce powiesić, jak ma takie babsko w domu.
W ogóle te stare małżeństwa są zajebiste. Przypomina to jakiś kontrakt - żyją w osobnych pokojach, z nudów patrzą się w osobne okna, nie rozmawiają ze sobą, jedynie wymieniają usługami - ona mu żryć da, on dorzuci do pieca. Z wami oczywiście będzie inaczej, no jakżeby...
powiedzaaaaa, środa, 25 lutego 2015
Comments